Dwadzieścia po północy

Jest dobrze po północy, na peronie oprócz mnie jeszcze jeden gość czeka na ostatnie metro. Tablica pokazuje cztery minuty, ale kto by w to wierzył – już tyle razy leciałem z wywieszonym jęzorem, tylko po to żeby potem stać jak kołek i patrzeć jak tablica przez następne pięć minut pokazuje “1:30”. Jak trudno, do cholery, zrobić system który precyzyjnie pokazuje kiedy będzie następne metro?

Gość podchodzi, mówi coś, słowa gubią mi się w rwanym beacie Amona Tobina.
Wyciągam słuchawki z uszu i patrzę pytająco.

– Tutaj nie ma kolorów. Wszystko jest szare, nawet czerwień jest szara.

O cholera, wyglądał całkiem normalnie.

– Przyjrzyj się, jak będziesz jechał autobusem. Wszystko jest szare, bloki, ulice, ludzie. Zwłaszcza ludzie. Szarzy, w szarych ciuchach, nawet jak byli kolorowi to kolor odpływa, gaśnie. Szarzeje. Znika. Wszystko jak tektura.

Kiwam głową, rozglądając się nieznacznie. Zero gliniarzy, zero ochrony metra, zero kogokolwiek. Jasny szlag.

– To wszystko przez to miasto. To miasto tłamsi kolory, dławi je. Ludzi też dławi, zostają tylko ci na szaro i na czarno. Nawet ci w odblaskowych kamizelkach, im też blakną, wszystko robi się takie samo. A wiesz dlaczego?
– Panie, daj mi pan…
– Wiesz dlaczego?!

Kurwa, zaraz wyjmie nóż do tapet, co za koniec nędzny, na peronie metra, w smutny jak pizda czwartek.

– No? Wiesz czy nie?
– Nie wiem.
– To wszystko planowe, w samym środku zajebista szara antena, dookoła osiedla z szarych bloków, to się wszystko kumuluje. Nie mów mi nic o komuniźmie, pierdolenie to jest, jak komunizm poszedł do diabła to nic się nie zmieniło. Dookoła anteny, w środku miasta, jeszcze więcej nadajników, tylko dla odmiany wszystkie kwadratowe i lustrzane a nie szpiczaste i szare. I wiesz co to znaczy?

To znaczy “nie denerwować wariata, bo cię potnie”.

– No co?
– To znaczy że to jest sztuczne wszystko! Nieprawda to jest jedna! Ja to wszystko widzę, ja level designerem byłem, to są wszystko podstawowe rzeczy, to jest level w grze!

Megafony szczękają, ulga, wreszcie ktoś zobaczył –

– Uwaga. Następny pociąg nie zatrzymuje się na tej stacji. Proszę odsunąć się od krawędzi peronu.

Kurwa.

– Level, mówię ci, a ja wiem, jak przejść dalej!

Świr spogląda na absurdalnie wielki zegarek, potem na wylot tunelu, z którego już słychać szum pociągu.

O kurwa kurwa. Wiem co się zaraz stanie. Odwracam się, zwalczając mdłości, nie chcę na to patrzeć –

Pociąg przewala się z rykiem przez stację i niknie w tunelu, zapada cisza.

Odwracam się. Peron jest pusty.

Advertisements
Posted in PL

One thought on “Dwadzieścia po północy

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s