Szamocin nocą

Kask pełen jest zapachu palonych liści i powietrza tak zimnego, że wyciska łzy z oczu – ale wywietrzników zamknąć się nie da, bo wtedy zaparuje szyba. Kontrolka długich świateł podkreśla tylko absolutny mrok w lusterkach, w snopie światła z przodu wąska droga przez kilometr lasu. Przez moment jestem sam, tylko ja, szum powietrza na kasku i warkot widlastego silnika; przez moment mam wrażenie, że na całe kilometry wokół nie ma żywej duszy.

Las się kończy, gaszę długie. Nad drogą zasłony z oparu, warstwy bieli, przez które przebijam się rozsądne sześćdziesiąt na godzinę. W zagłębieniach terenu biel jest gęsta, tak gęsta że wygląda jak przelewający się płyn, w którym giną szczegóły. Kieruję wzrok z powrotem przed siebie, ku sunącym przede mną stożkom świateł nielicznych samochodów na wylotówce nad Zalew. Wszystko wygląda nierealnie, znana na pamięć trasa, którą kaprys pogody i nadaktywna wyobraźnia zmieniły na parę chwil w Tajemnicę. Realny jest tylko chłód, wciskający się pod grubą kurtkę.

Motocyklem przez jesień.

Advertisements
Posted in PL

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s