03

– No i co, długo jeszcze?

Stukanie pod podniesioną maską ustało.

– Jeśli Fabryka pozwoli, jeszcze z pół godzinki. Przymknij się i przestań mi przeszkadzać.

Wypluł źdźbło trawy i wydał jęk zniecierpliwienia. Mechanik dłubał pod maską, a Strzelec lustrował okolicę przez potężną makrolornetkę. Tylko Kierowca nie miał nic do roboty – rozładowywał frustrację kopiąc kamyki, włócząc się nasypem nieczynnej od końca świata linii kolejowej i denerwując Mechanika.

Ciszę skwarnego przedpołudnia mącił tylko śpiew ptaków, mamrotanie Mechanika i ledwie słyszalne brzęczenie silniczków latających kamer, obserwujących grupkę.

– Pieprzone kamery. Gorsze niż muchy, muchę można zatłuc. Ty, nie dałoby się ich jakoś hacknąć? Mielibyśmy pozycję, albo i wideo z innych wozów.

– A ten znowu swoje – odezwał się Strzelec. – Weźże odpuść, mongole, ile ci można powtarzać: kamer nie da się hacknąć, a za próby jest permanentne wykluczenie z wyścigu. Nie tacy jak ja próbowali i to się zawsze kończy tak samo.

– No ale kamon, musi być jakiś sposób…

– Gówno. Sprzęt z Fabryki nawet nie dotknie technologii Miasta, więc zero szans.

– Nie disuj sprzętu Fabryki, koleś. To grzech – wtrącił się Mechanik.

– A ten znowu swoje! – wrzasnął Kierowca. Weź swoje religijne pierdolenie i wetknij je sobie…

– Morda, obydwaj. Chyba coś słyszę.

Zamilkli – a wtedy i oni usłyszeli dalekie wycie silników.

– Jadą. Tak jak się umawialiśmy, ruchy, ruchy!

Mechanik zamknął z hukiem maskę, Strzelec wyszarpnął swoją torbę z tylnego siedzenia. Ostrożnie i przy wtórze klątw Kierowcy wtoczyli wóz do rowu. Kiedy wyciągali pękate, pokraczne automaty z torby Strzelca, ten wysypywał smartminy do rowu po przeciwnej stronie drogi.

– Dobra, gotów, zabierajcie torbę z drogi i zapierdalać na pole. Raz raz, bo nas tu jesień zastanie.

Padli w wysokiej trawie, Kierowca i Mechanik za kuloodporną torbą, Strzelec kilkanaście metrów dalej.

– No i gdzie byśmy byli, jakby tamci mogli hacknąć kamery? W dupie.

– Na razie to się módl do Fabryki, żeby te latajace debile nie unosiły się nad nami chmarą. I siedźcie cicho.

Wycie silników narastało.

Advertisements
Posted in PL

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s